środa, 1 czerwca 2016

Nie oceniaj książki po okładce.

Draco
- Granger?!

Niemożliwe. Przecież to musi być jakaś straszliwa pomyłka!

- Brawo Malfoy, tak mam na nazwisko. Dziesięć punktów dla Slytherinu! - dziewczyna nawet nie próbowała opanować delikatnego uśmiechu błąkającego się na jej ustach.
- Co cię tak śmieszy?? - zapytałem.
- Nic oprócz twojej głupoty. - odparła.
Aż we mnie zawrzało. Ona nie ma prawa się tak ze mnie naśmiewać! To, że jest kim jest jeszcze o niczym nie świadczy. Nim zdążyłem ugryźć się w język odpyskowałem jej.
- Uważaj jak się zwracasz do lepszych Granger. - warknąłem, a w moim głosie było słychać tyle zimna, że nawet Voldzio był by dumny.
- A w czym ty niby jesteś lepszy Malfoy? - zapytała z ironią w głosie.
- Eee... - tylko tyle zdołałem z siebie wydusić, ponieważ w tej chwili nie przyszło mi do głowy żadne logiczne wytłumaczenie.
 - Tak myślałam. Więc z łaski swojej Malfoy zachowaj swoje nędzne pod względem treści uwagi dla siebie i nie zmuszaj wszystkich do słuchania twojego ohydnego głosu. - no w tym momencie to mi dosłownie kopara opadła. Gdzie do licha ta irytująca, miła dla wszystkich Hermiona? To było aż do niej niepodobne - A jeszcze jedno. Zamknij buzie bo ci mucha wleci.

Wiele nie myśląc wyszedłem z pokoju i udałem się do ogródka aby chwile odpocząć od tej irytującej osobistości jaką jest Hermiona Granger być może już niedługo Riddle.
Usiadłem na ławeczce znajdującej się kilka metrów od niewielkiego stawu. Zawsze kiedy odwiedzaliśmy ten dom lubiłem tutaj przesiadywać, a dzisiaj poczułem iż będę tutaj jeszcze częstszym gościem. Przez około godzinę siedziałem tak i rozmyślałem jak to będzie za rok opuścić Hogwart, który wbrew pozorom naprawdę był dla mnie jak drugi dom, za którym będę tęsknił równie mocno jak za swoim własnym. Kiedy w końcu stwierdziłem, że to niegrzecznie siedzieć tutaj tyle czasu, wstałem z ławki i zwartym krokiem, ruszyłem w stronę domu, ponieważ było już trochę chłodno. Kiedy zawitałem do salonu zastałem ciut dziwny widok. Wszyscy razem siedzieli na kanapie i wesoło gawędzili. Niestety mój niewyparzony jęzor musiał zacząć wyrzucać słowa za nim mózg je zatwierdził.

- Jak tam Granger? Podoba się nowa rodzinka? - kiedy naprawdę zdałem sobie sprawę z tego co powiedziałem, miałem ogromną ochotę dać sobie z liścia.

Granger podniosła głowę do góry i spojrzała na mnie swoimi orzechowymi tęczówkami. Jej wzrok o dziwo był nieprzenikniony i nie dało się nic z niego wyczytać.

- Nie no Malfoy do cholery ledwo przylazłeś, a mam ochotę żebyś znowu sobie poszedł. - przewróciła oczami, ale widać było, że jest rozbawiona. - Ale czuj się zaszczycony, odpowiem na twoje pytanie. Więc tak podoba mi się. Ale jak tam siostrzyczka? Mam nadzieje, że się nie wystraszyła kiedy prawie rzuciłeś się z pięściami na Rona. - zrobiła przerwę podczas, której zacząłem się poważnie zastanawiać czy nie ma racji - A i jeszcze jedno Malfoy. Milcz jak do mnie mówisz.
- Nie no, moi kochani! - zaczął zawodzić wujek Nathan - Czy wy musicie się tak kłócić przy każdej możliwej sposobności?
- Tak! - odparłem, ale Granger w tym samym czasie krzyknęła - Nie!
Na ustach wujka pojawił się delikatny uśmiech.
- To w końcu tak czy nie?
- Oczywiście, że tak. - nie dam jej za wygraną.
- Oczywiście, że nie Malfoy. Będę z tobą normalnie rozmawiać kiedy: A. Przestaniesz mnie wyzywać. B. Przestaniesz być aroganckim dupkiem co wyżej sra niż dupę ma i C Kiedy zniknie twój kompleks wyższości nad każdą żywą istotą.
- Nie za duże wymagania?- prychnąłem.
Ona w odpowiedzi kiwnęła tylko przecząco głową.

Hermiona
Kiedy tylko Malfoy opuścił pomieszczenie nastała niezręczna cisza. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć, ani co zrobić. W mojej głowie kłębiły się myśli. Tysiące myśli a każda z nich dotyczyła czegoś innego. Jedna rodziców, druga Malfoy'a, trzecia co teraz będzie. Można by tak wymieniać naprawdę długo gdyby nie głos Narcyzy Malfoy, która wstała już ze swojego miejsca. Była naprawdę piękną jak na swój wiek kobietą. Z jej postawy biła dostojność i powaga. Ubrana była w atłasową, ciemnozieloną suknie. Kiedy patrzyło się na nią z boku sprawiała wrażenie lepszej od wszystkich i wszystkiego. Jednak tym razem jej piękną twarz zdobił równie piękny, szeroki uśmiech. Nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Lecz mimo całej zawartej w tej osobie nonszalancji, dostojności i świetności, ona po prostu podeszła do mnie i przytuliła. Ot tak. Jakbyśmy widziały się codziennie przez całe życie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam - w jej głosie było zarazem tyle bólu, ale i czułości iż nie sposób byłoby jej nie wierzyć - wiem, że może ci się wydawać, że nie da się tęsknić za kimś kogo się praktycznie nie znało, ale życie ze świadomością, że jesteś gdzieś tam i żyjesz była w pewnym stopniu pocieszeniem lecz również udręką, że nie ma nas wszystkich razem z tobą.

Szczerze wzruszyła mnie swoją wypowiedzią. Nigdy nie podejrzewałabym Narcyzy Malfoy o takie zachowanie. Zawsze byłam nastawiona na to, że skoro Draco jest zapatrzonym w siebie dupkiem to jego rodzice muszą być jeszcze gorsi. Miałam okazję osobiście poznać Malfoy'a seniora. Draco zdecydowanie był do niego podobny. Zarówno wyglądem jak i sposobem bycia oraz charakterem. Lecz jak się okazuje Narcyza taka nie jest. Do tej pory miała przypiętą o siebie etykietkę z napisem "bezduszna jak synalek", ale teraz to się zmienia. Teraz jej etykieta będzie brzmiała - "Dobra i pełna uczucia osoba". Bo każdy się zmienia i każdy zasługuje na drugą szansę.

Nie powiedziałam niczego tylko po prostu oddałam jej uścisk. Ponieważ czyny są warte o wiele więcej niż słowa.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Cześć.
Jeśli mam być szczera to nie macie pojęcia jak długo zajęło mi napisanie tego rozdziału, a efekt końcowy mnie nie zadowala. Jest to zdecydowanie najgorszy - moim zdaniem - rozdział jak na razie.
Długością też nie powala, ale nie byłam w stanie napisać niczego lepszego. Najzwyczajniej w świecie brak pomysłów.
Dajcie znać w komentarzu co myślicie na temat notki.
Pozdrawiam ~ Chmurka