czwartek, 12 maja 2016

Początek zmian.

Pierwsze promienie letniego słońca padały na twarz dziewczyny z burzą kasztanowych loków na głowie. Lekko przetarła oczy i niczym kotka przeciągnęła się na łóżku. Zatrzymała wzrok na zegarku, który znajdował się na komodzie. Twarz dziewczyny rozpromieniła się. Już jutro powtórnie wsiądzie do pociągu, który zawiezie ją do drugiego domu. Dla niej i jej przyjaciół to już ostatni rok w tej pełnej magii i wspaniałości szkole. Trudno będzie się rozstać ze znajomymi. Porzucić pokój wspólny, w którym spędziło się tyle wspaniałych chwil. Tyle niezapomnianych przygód odbywających się w murach zamku.
Jedyne za czym nigdy nie będzie tęsknić to wrogowie. Weźmy na przykład takiego Malfoy'a. Za czym tutaj tęsknić? Zapatrzony w samego siebie dupek, który nie widzi niczego oprócz własnego nosa. Człowiek żyjący w przekonaniu, że pieniądze są w stanie odkupić mu brak normalnej, szczęśliwej rodziny. Wierzący, że kupić da się wszystko. Nauczony przez rodziców, że takich jak Hermiona trzeba tępić. Myślący iż na świecie jest miejsce tylko dla czysto krwistych czarodziei.
Za takimi ludźmi się nie tęskni. Oni nie są tego warci.

Draco
Kiedy otworzyłem oczy zegar wskazywał godzinę 8:00. Nigdy nie miałem w zwyczaju wstawać tak wcześnie, ale jestem dzisiaj umówiony z Blaise'm na Pokątnej. Ten idiota jak zwykle wszystko robi na ostatnią chwilę. Właśnie wczoraj przypominało mu się, że pora zrobić zakupy to Hogwartu.

W dalszym ciągu zasypany ruszyłem do łazienki, po drodze potykając się o walizkę leżąca na podłodze. Odkąd nie mamy już w skrzatów domowych w moim pokoju panuje istny chaos. Wszędzie porozrzucane ciuchy i tony różnych dupereli, których nigdy nie mam czasu uporządkować. Matka już dawno załamała ręce, ale cóż ona może zrobić? Nic.

Udałem się do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Śniadanie miało się odbyć o 9:00 więc byłem pewien, że się spóźnię. Przecież nie mogę pozwolić na to by moje piękne i cudowne włosy nie były idealnie ułożone.
Po półtorej godziny opuściłem łazienkę i udałem się na dół do jadalni po ociekających blaskiem, marmurowych schodach. Wszyscy domownicy zdążyli już zasiąść przy czteroosobowym stole.
Ojciec zasiadał po lewej stronie stołu, a obok niego matka w spokoju przeżuwała tosta z dżemem.
Zaś po drugiej stronie stołu siedziała moja kochana mała siostrzyczka, od której jestem starszy o całe 4 minuty. Jest jeszcze taka malutka! Kompletnie nie rozumiem dlaczego rodzice zdecydowali, że na ostatni rok nauki Julie jedzie do Hogwartu. Toż to nonsens! Chociaż ma to też swoje plusy. Będę mógł cały czas mieć oko na moją małą siostrzyczkę.
Usiadłem obok Julie, po czym przywitałem się oficjalnie ze wszystkimi domownikami. Nietęga mina ojca wskazywała, że jak zwykle to bywa przyczepi się do mojego małego spóźnienia.
- Draconie czy masz nam coś do powiedzenia? - głos miał tak zimny, że gdyby nie przyzwyczajenie prawdopodobnie trząsłbym portkami ze strachu.
Odchrząknąłem i nonszalancko oparłem się o krzesło.
- Niestety ojcze, nie mam niczego do powiedzenia oprócz smacznego wszystkim. - uśmiechnąłem się delikatnie do rodzicielki.
- Dlaczego się spóźniłeś? - warknął - Żądam wyjaśnień! Nie możesz tak wszystkiego lekceważyć!
- Lucjuszu uspokój się! - przywróciła go do porządku matka - Przy tym stole nie będziesz podnosił na nikogo głosu. Jutro wyjeżdżają do Hogwartu, więc potrzebują odpoczynku. To całkowicie normalne w ich wieku. - Ponownie zaczęła przeżuwać tosta.
Nigdy się chyba nie nadziwię skąd ta kobieta bierze tyle spokoju i opanowania. Ja kiedy widzę tego tyrana... Przepraszam, ojca. Mam ochotę przefarbować mu włosy na różowo!

Każdy z nas w spokoju dokończył jedzenie, kiedy głos ponownie zabrała matka.
- Draco, jeśli możesz zabierz Juliette do twojego pokoju i opowiedz jej trochę o szkole. - uśmiechnęła się ciepło do córki.
- Niestety matko, ale jestem umówiony z Blaise'm na pokątnej. Musi on jeszcze zrobić zakupy do szkoły. - odparłem.
- Myślę w takim razie, że Blaise nie będzie miał nic przeciwko jeśli Julie uda się z wami.
- Mamo naprawdę nie trzeba, ja dam sobie sama radę. - z sytuacji próbowała wybrnąć Julie.
W sumie to żaden problem żeby z nami poszła. Nieźle się dogadują z Zabinim.
- Dobrze mamo Julie może pójść z nami. Blaise będzie zadowolony, mogąc cię znowu zobaczyć.-tym razem zwróciłem się do siostry. 
Wstałem od stołu i ruszyłem do mojego pokoju. Po drodze jeszcze raz spojrzałem za siebie.
- Bądź gotowa na 11:00. Nie będziemy na ciebie czekać. - uśmiechnąłem się do Julie.

W pokoju usiadłem przy biurku i chwyciłem za skrawek pergaminu. Naskrobałem treść wiadomości:

Widzimy się na pokątnej. Julie idzie z nami.
Nie wysyłaj odpowiedzi.

Draco Malfoy


Hermiona
Spokojnie jadłam śniadanie w norze gdzie mam spędzić resztę lata. Jak zwykle pod koniec wakacji panuje tutaj istny rozgardiasz. Ginny szuka wszędzie swojej szczotki, jakby nie mogła użyć Accio. Ronald spiera się z panią Weasley, o swoją szatę wieczorową, która jak twierdzi chłopak wyglądem przypomina jakąś okropną sukienkę. Bliźniaki mimo, że nie jadą do Hogwartu podsycają tylko wszystko co rusz wycinając wszystkim dowcipy.
Jedyną spokojną osobą w tym domu jestem ja. Swoją walizkę spakowałam już kilka dni temu.
Obecnie nurtuje mnie list, który otrzymałam sowią pocztą kilka dni temu. Miętosiłam pergamin w ręce, raz po raz czytając jego treść, jak gdyby mogło to odmienić zawartość listu.

Hermiono.
Ten list nie może jak na razie dostać się w
ręce nikogo innego niż ty.
Nałożone jest na niego zaklęcie i jeśli ktoś inny niż
ty chciałby go przeczytać doznałby poważnego uszczerbku na zdrowiu.
Piszę, aby wyjaśnić ci te 18 lat kłamstwa, w którym musiałaś żyć, kompletnie nieświadoma tego kim jesteś. Państwo Granger nie są twoimi prawdziwymi rodzicami. Niestety nie możesz ich winić, ponieważ oni sami byli przekonani, że jesteś ich prawdziwą córką. Nałożyłem na nich zaklęcie Artinare*, które zmuszało ich do myślenia iż cała ta maskarada jest prawdą.
Ja i twoja matka chcemy cię poznać osobiście, jeśli oczywiście ty też tego chcesz.
Musisz wiedzieć, że nie mieliśmy wyboru kiedy cię zostawialiśmy.
Jeśli wyrazisz chęć spotkania się z nami, przyjdź do dziurawego kotła dzień przed wyjazdem do Hogwartu o godzinie 20:00.
Nie możemy na razie zdradzić ci swojej tożsamości.

Twoi kochający
Mama i Tata
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Oto przed wami kolejny rozdział opowieści.
Mam nadzieje, że się spodoba.
Wszystkie błędy, uwagi, wiadomości lub opinie możecie wyrazić pisząc komentarz pod tym postem.



  

5 komentarzy:

  1. Cześć :)
    Widziałam reklamę Twojego opowiadania na jednej z grup i pomyślałam, że może warto zajrzeć.
    Trudno jest coś powiedzieć o historii zaledwie po jednym rozdziale. Szczerze mówiąc, trochę zniechęciło mnie to, że rozpoczęłaś opowiadanie od porannej pobudki. Jednak pomyślałam sobie: Hej, ale to nie przesądza sprawy! Czytałam dalej. Lubię Twojego Draco, chociaż nie wydaje mi się, aby żartował ze swojego ojca, do którego miał ogromny szacunek. Z Hermioną jest nieco inaczej. Nie wydaje mi się, aby pozostawiła sprawę listu tak po prostu. Zaklęcie zostało rzucone, aby nikt postronny nie mógł przeczytać... ale Hermiona dalej może opowiedzieć przyjaciołom, co w nim było napisane ;). Żałuję, że nie pokazałaś przemyśleń Hermiony na temat listu. Czy mam dobre przypuszczenia, że rodzicami Hermiony są Śmierciożercy albo sam Lord Voldemort? Wątek z Julie mocno naciągany i bardzo często powtarza się w opowiadaniach — dziewczyna, która dochodzi do Hogwartu na ostatnie lata nauki. Mogłabyś po prostu napisać, że Draco ma siostrę bliźniaczkę i normalnie z nią chodził do szkoły, ale dziewczyna jakoś się nie ujawniała.
    Nie zauważyłam za to błędów ortograficznych i interpunkcyjnych :). Radziłabym Ci tylko wyjustować tekst.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje przypuszczenia są jak najbardziej słuszne, ale dokładnie wszystko wyjaśni się już w najbliższych rozdziałach. Co do Draco, to po prostu chciałam trochę zmienić jego stosunek do poglądów ojca oraz ukazać jego zmianę nastawienia po wojnie.
      Zdaje sobie sprawę, że wątek z Julie naciągany, ale potrzebny do opowiadania.
      Dziękuje za ukazanie błędów. Następnym razem wyjustuje tekst.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Witaj! Znalazłam promocje twojego blogu na stronie facebooka, i przeczytałam, że to dopiero pierwszy rozdział! No to pomyślałam sobie, że skoro dopiero zaczynasz chętnie poczytam i podzielę się z tobą swoją opinią. Zdaje sobie sprawę jakiego komentarze dają kopa ;)
    Co do treści: ogólnie bardzo mi się podobało. Po pierwszy rozdziale domyślam się, że czystość krwi nie ma już dla rodziny Draco znaczenia, to dobrze. Chociaż lubię, gdy jest taki zły...
    Domyślałam się, że Hermiona jest córką Voldemorta, ewentualnie śmierciożerców? Mam nadzieję, że ten wątek poprowadzisz z innym niż dotychczas pomysłem. Bo nie oszukujmy się już sporo ff jest na ten temat. Dlatego mam nadzieję, że twoja kreatywność mnie zaskoczy! :)
    Zostaje na dłużej i postaram się na bieżąco śledzić twoją historię.

    Z racji tego, że już tu jestem, chciałabym zaprosić cię do niedawno powstałego Stowarzyszenia blogów z Harry'ego Pottera. Aktualnie organizujemy konkurs na miniaturkę miesiąca. Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie.
    Pozdrawiam, Arabella
    wojenne-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe słowa.
      Z całą pewnością zajrzę na stronę stowarzyszenia.
      :)

      Usuń
  3. List rodziców do Hermiony świetny! Akcja na razie powolna i dobrze, bo nie lubię kiedy po kilku rozdziałach jest wielkie BUM! Wielka miłość!
    Podoba mi się wprowadzenie nowych postaci.
    I czy Hermiona jest córką Toma ???
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    ~America
    if-i-lose-you-i-lose-everything.blogspot.com
    nadziejanienawiscmilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń