Pierwsze promienie letniego
słońca padały na twarz dziewczyny z burzą kasztanowych loków na głowie. Lekko
przetarła oczy i niczym kotka przeciągnęła się na łóżku. Zatrzymała wzrok na
zegarku, który znajdował się na komodzie. Twarz dziewczyny rozpromieniła się.
Już jutro powtórnie wsiądzie do pociągu, który zawiezie ją do drugiego domu.
Dla niej i jej przyjaciół to już ostatni rok w tej pełnej magii i wspaniałości
szkole. Trudno będzie się rozstać ze znajomymi. Porzucić pokój wspólny, w
którym spędziło się tyle wspaniałych chwil. Tyle niezapomnianych przygód
odbywających się w murach zamku.
Jedyne za czym nigdy nie będzie
tęsknić to wrogowie. Weźmy na przykład takiego Malfoy'a. Za czym tutaj tęsknić?
Zapatrzony w samego siebie dupek, który nie widzi niczego oprócz własnego nosa.
Człowiek żyjący w przekonaniu, że pieniądze są w stanie odkupić mu brak
normalnej, szczęśliwej rodziny. Wierzący, że kupić da się wszystko. Nauczony
przez rodziców, że takich jak Hermiona trzeba tępić. Myślący iż na świecie jest
miejsce tylko dla czysto krwistych czarodziei.
Za takimi ludźmi się nie tęskni.
Oni nie są tego warci.
Draco
Kiedy otworzyłem oczy zegar
wskazywał godzinę 8:00. Nigdy nie miałem w zwyczaju wstawać tak wcześnie, ale
jestem dzisiaj umówiony z Blaise'm na Pokątnej. Ten idiota jak zwykle wszystko
robi na ostatnią chwilę. Właśnie wczoraj przypominało mu się, że pora zrobić
zakupy to Hogwartu.
W dalszym ciągu zasypany ruszyłem
do łazienki, po drodze potykając się o walizkę leżąca na podłodze. Odkąd nie
mamy już w skrzatów domowych w moim pokoju panuje istny chaos. Wszędzie
porozrzucane ciuchy i tony różnych dupereli, których nigdy nie mam czasu
uporządkować. Matka już dawno załamała ręce, ale cóż ona może zrobić? Nic.
Udałem się do łazienki, aby
wykonać poranną toaletę. Śniadanie miało się odbyć o 9:00 więc byłem pewien, że
się spóźnię. Przecież nie mogę pozwolić na to by moje piękne i cudowne włosy
nie były idealnie ułożone.
Po półtorej godziny opuściłem
łazienkę i udałem się na dół do jadalni po ociekających blaskiem, marmurowych
schodach. Wszyscy domownicy zdążyli już zasiąść przy czteroosobowym stole.
Ojciec zasiadał po lewej stronie
stołu, a obok niego matka w spokoju przeżuwała tosta z dżemem.
Zaś po drugiej stronie stołu
siedziała moja kochana mała siostrzyczka, od której jestem starszy o całe 4
minuty. Jest jeszcze taka malutka! Kompletnie nie rozumiem dlaczego rodzice
zdecydowali, że na ostatni rok nauki Julie jedzie do Hogwartu. Toż to nonsens!
Chociaż ma to też swoje plusy. Będę mógł cały czas mieć oko na moją małą
siostrzyczkę.
Usiadłem obok Julie, po czym
przywitałem się oficjalnie ze wszystkimi domownikami. Nietęga mina ojca
wskazywała, że jak zwykle to bywa przyczepi się do mojego małego spóźnienia.
- Draconie czy masz nam coś do
powiedzenia? - głos miał tak zimny, że gdyby nie przyzwyczajenie prawdopodobnie
trząsłbym portkami ze strachu.
Odchrząknąłem i nonszalancko
oparłem się o krzesło.
- Niestety ojcze, nie mam niczego
do powiedzenia oprócz smacznego wszystkim. - uśmiechnąłem się delikatnie do
rodzicielki.
- Dlaczego się spóźniłeś? -
warknął - Żądam wyjaśnień! Nie możesz tak wszystkiego lekceważyć!
- Lucjuszu uspokój się! -
przywróciła go do porządku matka - Przy tym stole nie będziesz podnosił na
nikogo głosu. Jutro wyjeżdżają do Hogwartu, więc potrzebują odpoczynku. To
całkowicie normalne w ich wieku. - Ponownie zaczęła przeżuwać tosta.
Nigdy się chyba nie nadziwię skąd
ta kobieta bierze tyle spokoju i opanowania. Ja kiedy widzę tego tyrana...
Przepraszam, ojca. Mam ochotę przefarbować mu włosy na różowo!
Każdy z nas w spokoju dokończył
jedzenie, kiedy głos ponownie zabrała matka.
- Draco, jeśli możesz zabierz
Juliette do twojego pokoju i opowiedz jej trochę o szkole. - uśmiechnęła się
ciepło do córki.
- Niestety matko, ale jestem
umówiony z Blaise'm na pokątnej. Musi on jeszcze zrobić zakupy do szkoły. -
odparłem.
- Myślę w takim razie, że Blaise
nie będzie miał nic przeciwko jeśli Julie uda się z wami.
- Mamo naprawdę nie trzeba, ja
dam sobie sama radę. - z sytuacji próbowała wybrnąć Julie.
W sumie to żaden problem żeby z
nami poszła. Nieźle się dogadują z Zabinim.
- Dobrze mamo Julie może pójść z
nami. Blaise będzie zadowolony, mogąc cię znowu zobaczyć.-tym razem zwróciłem
się do siostry.
Wstałem od stołu i ruszyłem do
mojego pokoju. Po drodze jeszcze raz spojrzałem za siebie.
- Bądź gotowa na 11:00. Nie
będziemy na ciebie czekać. - uśmiechnąłem się do Julie.
W pokoju usiadłem przy biurku i
chwyciłem za skrawek pergaminu. Naskrobałem treść wiadomości:
Widzimy się na pokątnej. Julie idzie z nami.
Nie wysyłaj odpowiedzi.
Draco Malfoy
Hermiona
Spokojnie jadłam śniadanie w
norze gdzie mam spędzić resztę lata. Jak zwykle pod koniec wakacji panuje tutaj
istny rozgardiasz. Ginny szuka wszędzie swojej szczotki, jakby nie mogła użyć
Accio. Ronald spiera się z panią Weasley, o swoją szatę wieczorową, która jak
twierdzi chłopak wyglądem przypomina jakąś okropną sukienkę. Bliźniaki mimo, że
nie jadą do Hogwartu podsycają tylko wszystko co rusz wycinając wszystkim
dowcipy.
Jedyną spokojną osobą w tym domu
jestem ja. Swoją walizkę spakowałam już kilka dni temu.
Obecnie nurtuje mnie list, który
otrzymałam sowią pocztą kilka dni temu. Miętosiłam pergamin w ręce, raz po raz
czytając jego treść, jak gdyby mogło to odmienić zawartość listu.
Hermiono.
Ten list nie może jak na razie dostać się w
ręce nikogo innego niż ty.
Nałożone jest na niego zaklęcie i jeśli ktoś
inny niż
ty chciałby go przeczytać doznałby poważnego
uszczerbku na zdrowiu.
Piszę, aby wyjaśnić ci te 18 lat kłamstwa, w
którym musiałaś żyć, kompletnie nieświadoma tego kim jesteś. Państwo Granger nie
są twoimi prawdziwymi rodzicami. Niestety nie możesz ich winić, ponieważ oni
sami byli przekonani, że jesteś ich prawdziwą córką. Nałożyłem na nich zaklęcie
Artinare*, które zmuszało ich do myślenia iż cała ta maskarada jest prawdą.
Ja i twoja matka chcemy cię poznać osobiście,
jeśli oczywiście ty też tego chcesz.
Musisz wiedzieć, że nie mieliśmy wyboru kiedy
cię zostawialiśmy.
Jeśli wyrazisz chęć spotkania się z nami,
przyjdź do dziurawego kotła dzień przed wyjazdem do Hogwartu o godzinie 20:00.
Nie możemy na razie zdradzić ci swojej
tożsamości.
Twoi kochający
Mama i Tata
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Oto przed wami kolejny rozdział
opowieści.
Mam nadzieje, że się spodoba.
Wszystkie błędy, uwagi,
wiadomości lub opinie możecie wyrazić pisząc komentarz pod tym postem.
Cześć :)
OdpowiedzUsuńWidziałam reklamę Twojego opowiadania na jednej z grup i pomyślałam, że może warto zajrzeć.
Trudno jest coś powiedzieć o historii zaledwie po jednym rozdziale. Szczerze mówiąc, trochę zniechęciło mnie to, że rozpoczęłaś opowiadanie od porannej pobudki. Jednak pomyślałam sobie: Hej, ale to nie przesądza sprawy! Czytałam dalej. Lubię Twojego Draco, chociaż nie wydaje mi się, aby żartował ze swojego ojca, do którego miał ogromny szacunek. Z Hermioną jest nieco inaczej. Nie wydaje mi się, aby pozostawiła sprawę listu tak po prostu. Zaklęcie zostało rzucone, aby nikt postronny nie mógł przeczytać... ale Hermiona dalej może opowiedzieć przyjaciołom, co w nim było napisane ;). Żałuję, że nie pokazałaś przemyśleń Hermiony na temat listu. Czy mam dobre przypuszczenia, że rodzicami Hermiony są Śmierciożercy albo sam Lord Voldemort? Wątek z Julie mocno naciągany i bardzo często powtarza się w opowiadaniach — dziewczyna, która dochodzi do Hogwartu na ostatnie lata nauki. Mogłabyś po prostu napisać, że Draco ma siostrę bliźniaczkę i normalnie z nią chodził do szkoły, ale dziewczyna jakoś się nie ujawniała.
Nie zauważyłam za to błędów ortograficznych i interpunkcyjnych :). Radziłabym Ci tylko wyjustować tekst.
Pozdrawiam!
Twoje przypuszczenia są jak najbardziej słuszne, ale dokładnie wszystko wyjaśni się już w najbliższych rozdziałach. Co do Draco, to po prostu chciałam trochę zmienić jego stosunek do poglądów ojca oraz ukazać jego zmianę nastawienia po wojnie.
UsuńZdaje sobie sprawę, że wątek z Julie naciągany, ale potrzebny do opowiadania.
Dziękuje za ukazanie błędów. Następnym razem wyjustuje tekst.
Pozdrawiam!
Witaj! Znalazłam promocje twojego blogu na stronie facebooka, i przeczytałam, że to dopiero pierwszy rozdział! No to pomyślałam sobie, że skoro dopiero zaczynasz chętnie poczytam i podzielę się z tobą swoją opinią. Zdaje sobie sprawę jakiego komentarze dają kopa ;)
OdpowiedzUsuńCo do treści: ogólnie bardzo mi się podobało. Po pierwszy rozdziale domyślam się, że czystość krwi nie ma już dla rodziny Draco znaczenia, to dobrze. Chociaż lubię, gdy jest taki zły...
Domyślałam się, że Hermiona jest córką Voldemorta, ewentualnie śmierciożerców? Mam nadzieję, że ten wątek poprowadzisz z innym niż dotychczas pomysłem. Bo nie oszukujmy się już sporo ff jest na ten temat. Dlatego mam nadzieję, że twoja kreatywność mnie zaskoczy! :)
Zostaje na dłużej i postaram się na bieżąco śledzić twoją historię.
Z racji tego, że już tu jestem, chciałabym zaprosić cię do niedawno powstałego Stowarzyszenia blogów z Harry'ego Pottera. Aktualnie organizujemy konkurs na miniaturkę miesiąca. Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie.
Pozdrawiam, Arabella
wojenne-dramione.blogspot.com
Dziękuje za miłe słowa.
UsuńZ całą pewnością zajrzę na stronę stowarzyszenia.
:)
List rodziców do Hermiony świetny! Akcja na razie powolna i dobrze, bo nie lubię kiedy po kilku rozdziałach jest wielkie BUM! Wielka miłość!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się wprowadzenie nowych postaci.
I czy Hermiona jest córką Toma ???
Pozdrawiam i zapraszam do siebie
~America
if-i-lose-you-i-lose-everything.blogspot.com
nadziejanienawiscmilosc.blogspot.com